W bieżącym roku mija 200-setna rocznica bitwy pod Fuengirolą, która była jedną z najciekawszych batalii wojny w Hiszpanii w 1810 roku. Sformowany w Polsce w mieście Płock w roku 1087, Pułk 4 Piechoty XW, przemaszerował przez całą Europę by walczyć u boku sojuszniczej Francji. W czasie wojny na półwyspie Iberyjskim 14 października 1810 roku, Brytyjczycy zeszli na brzeg i zaatakowali Fuengirolę. Dowódcą brytyjskiej ekspedycji na Fuengirolę był Lord Blayney. Kapitan Franciszek Młokosiewicz dowódca Pułku 4 Piechoty Xięstwa Warszawskiego, który zobaczył brytyjskie okręty wojenne postanowił walczyć. Stosunek sił polskich do brytyjskich wynosił 450 do 4500. W pojedynku artyleryjskim, do którego Polacy wykorzystali 4 stare działa już na początku bitwy udało się Sierżantowi Zakrzewskiemu zatopić jedną kanonierkę i spowodować straty na pozostałych. Wkrótce Brytyjczycy wycofali się poza zasięg polskiego ognia i tylko dwie fregaty nieprzerwanie ostrzeliwały broniony przez Polaków zamek. Tymczasem brytyjsko-hiszpańska piechota rozpoczęła szturm. W tym samym czasie polski garnizon z Mijas pod dowództwem porucznika Chełmickiego, zaalarmowany wcześniej przez dźwięk artylerii, przeszedł przez brytyjskie linie wokół zamku i połączył się z obrońcami. Rankiem 15 października artyleryjski ostrzał zamku stał się bardzo ciężki, niszcząc jedną z wież zamku Fuengiroli. HMS Rodney i inne okręty dotarły do Fuengiroli i przywiozły 932 żołnierzy piechoty angielskiej. Aby zapobiec zagrożeniu, kapitan Młokosiewicz zdecydował się wykonać zaskakujący atak na pozycje brytyjskiej artylerii, opuszczając zamek broniony przez najbardziej rannych, poprowadził pozostałych 130 żołnierzy do ataku. Oblegający zamek byli całkowicie zaskoczeni pomimo ogromnej przewagi ilościowej w ludziach (około 10:1). Lord Blayney zdołał formować swoje oddziały na plaży i rozkazał uderzyć na baterię opanowaną przez siły polskie. Najlepszym opisem tego wydarzenia są słowa lorda Blayneya: "Scena, która się wydarzyła w tym momencie nigdy nie zostanie wymazana z mojej pamięci, zarówno polscy oficerowie i żołnierze mieli wszyscy wygląd tych zdesperowanych bandytów opisanych w romansach; ich długie wąsy, ich twarze poczerniałe od dymu i prochu strzelniczego, i ich zakrwawione i podarte ubrania, dające ich całemu wyglądowi stopień nieopisanego poświęcenia". Blayney walczył do końca został wzięty do niewoli, razem z innymi jeńcami ok. 40 został zaprowadzony na zamek. Heroiczna obrona Fuengiroli jest jedną z najpiękniejszych kart historii polskiego oręża.